<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>dr.ninja way of gaming</title>
	<atom:link href="http://ninjagaming.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ninjagaming.wordpress.com</link>
	<description>Doktor wojownik mówił o życiu, czas na to, co kocha najbardziej</description>
	<lastBuildDate>Wed, 04 Feb 2009 11:15:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='ninjagaming.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>dr.ninja way of gaming</title>
		<link>http://ninjagaming.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://ninjagaming.wordpress.com/osd.xml" title="dr.ninja way of gaming" />
	<atom:link rel='hub' href='http://ninjagaming.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Apartheid dla graczy</title>
		<link>http://ninjagaming.wordpress.com/2009/02/03/apartheid-dla-graczy/</link>
		<comments>http://ninjagaming.wordpress.com/2009/02/03/apartheid-dla-graczy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 20:07:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dr.ninja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ninja is not amused]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ninjagaming.wordpress.com/?p=26</guid>
		<description><![CDATA[Shigeru Miyamoto to człowiek, którego zdjęcie mogłoby się pojawić w encyklopedii obok hasła &#8222;Stereotyp Japończyka&#8221;. Aparycja podstarzałego zwyrola macającego licealistki w metrze,  przebrania prezentowane na wszelakich targach, w które nie odziałby się pięciolatek oraz suszenie zębów na samą myśl o wąsatym Włochu przepychającym rury- w żadnym innym kraju ten facet nie znalazłby zatrudnienia nawet przy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ninjagaming.wordpress.com&amp;blog=6432410&amp;post=26&amp;subd=ninjagaming&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://img84.imageshack.us/img84/8537/mothersdaygiftbo7.jpg" alt="" width="458" height="223" /></p>
<p>Shigeru Miyamoto to człowiek, którego zdjęcie mogłoby się pojawić w encyklopedii obok hasła &#8222;Stereotyp Japończyka&#8221;. Aparycja podstarzałego zwyrola macającego licealistki w metrze,  przebrania prezentowane na wszelakich targach, w które nie odziałby się pięciolatek oraz suszenie zębów na samą myśl o wąsatym Włochu przepychającym rury- w żadnym innym kraju ten facet nie znalazłby zatrudnienia nawet przy ulotkach. A tu proszę- niektórzy mają poświęcone mu ołtarzyki, zaś garstka najbardziej zagorzałych fanbojów wielkiego N każde działanie pana Shigeru kwituje jedynie krótkim &#8222;He can do no wrong!&#8221;.</p>
<p>Ja zaś, mimo całego szacunku, jakim darzę tak samą firmę, jak i imć Miyamoto, jednego nie mogę wybaczyć. Stworzenia Wii. I to nie z powodów, które zwykle pojawiają się w wypowiedziach tzw. &#8222;hardkorowych graczy&#8221; na temat tego marketingowego i sprzętowego strzału w dziesiątkę. Wiadomym jest, że podśmiechujki z Wii jako &#8222;konsoli dla dzieci i matek&#8221; oraz wymienianie trzech setek gówien i inszych shovelware&#8217;ów, jakie wychodzą na tę platformę w ciągu miesiąca to bardzo prosta rozrywka i sam nie jestem bez winy w tejże kwestii. Ale to po prostu sprzęt nie dla mnie, ze znajomymi równie dobrze, jeśli nie lepiej, bawię sie na PS3 i X360, dlatego też Wii jest mi zupełnie obojętne. Podziwiam sukces, jaki platforma odniosła, chylę czoła przed Miyamoto, który chciał po prostu zrzucić pare kilo i wpadł na pomysł, by zrobić ze skakania przed telewizorem jak małpa w klatce selling point i rozjechać walcem w wynikach sprzedaży  konkurencję. Problem w tym, że to przez Wii nastała nowa moda w całej branży, która wyjątkowo wkurwia starego zjadacza softu. I tego właśnie Big N wybaczyć nie potrafię- bo sama firma jeszcze owe zjawisko nakręca, a cała growa brać jeno wtóruje i dośpiewuje resztę.</p>
<p>Mowa oczywiście o &#8222;nowej czerni&#8221; przemysłu growego- rozłamie na każual i hardkor. Sztucznym podziale, który miał wytłumaczyć, dlaczego sprzętowa bieda, jaką jest Wii, wygrywa o kilkanaście długości z większymi, groźniejszymi i szczerzącymi kły siostrami z siódmej generacji konsol. Nagle jak jeden mąż wszyscy, od tak zwanych &#8222;poważnych redaktorów&#8221; po obcykanych wyjadaczy, raczyli zauważyć, że nie tylko zapryszczeni nastoletni chłopcy i ogólnie pojmowana płeć brzydka kupuje i odpala płytki w napędach swoich błyszczących gadżetów zdobiących biurka i półki pod telewizorami.  Jakby wcześniej taka rzecz nie miała miejsca. Jakby casual gaming narodził się wraz z premierą Wii. Branża wpadła w sidła stereotypu, a sama przecież wcześniej wyśmiewała i psioczyła na pożal się Jahwe dziennikarzy z Wyborczej, Faktu czy innego TVNu, którzy w XXI wieku wciąż uważali pierwszego Dooma za motor napędowy rytualnych morderstw, nielegalnych aborcji i upadku obyczajów, zaś samo granie postrzegali jako zabawę dla dzieci. Gracze zaś, o zgrozo, poszli w odwrotną stronę i wykopali pod sobą dołek, w którym uparcie siedzą i wyjść zeń nie mogą. Bo rzeczywistość nagle stała się czarno-biała: jest każual, jest hardkor. I w ten sposób tłumaczy się sprzedaż danej gry , opracowuje  roczne podsumowania i ma się uniwersalne wyjaśnienie na wszystko. &#8222;Casual&#8221; stało się wytrychem stosowanym ostatnio w każdej  dyskusji. &#8222;Nowy Książę Persji to gra dla każuali&#8221;. &#8222;Gears of War 2 to mięsko, które hardkorowcy lubią najbardziej&#8221;. &#8222;Wii to konsola dla niedzielnych graczy&#8221;. &#8222;Microsoft wyciągnął rękę do casualowców i wziął przykład z Nintendo&#8230;&#8221; bla bla bla.</p>
<p>Pierdolenie.  Nie ma czegoś takiego jak casual i hardcore. Jest jedynie produkt, który się podoba i dociera do masowego odbiorcy i taki, który trafia do ograniczonego targetu bądź nie trafia wcale. Zawsze tak było i jest to prosta zasada każdego przemysłu- czy mowa tu o literaturze, filmie, muzyce czy elektronicznych zabijaczach czasu. Stosując podział, w jakim teraz lubuje się nasza branża, można rzec, że cała muzyka pop jest dla każuali, a opery tylko dla hardkorowców. Gdyby realny świat był taki prosty, żylibyśmy w krainie Troskliwych Misiów i pochłaniali każdego poranka Tubisiowe Grzanki.</p>
<p>Nie ma czegoś takiego jak &#8222;gra skierowana stricte do hardkorowego usera&#8221;. Krew, flaki i inne przysmaki nie powinny być z miejsca uważane za produkt dla pro gamerów. Ani Diablo II, ani gears of War, ani GTA IV nie sprzedałyby się w tak zatrważającej liczbie egzemplarzy, gdyby nie niedzielni gracze, którzy przed ekranem spędzają nie więcej niż godzinę dziennie. Wśród tych, którzy mianują się hardkorowcami, panuje błędne przekonanie, że ruchami adwersarza, którego zmiażdżyli przed chwilą butem w sieciowej rozgrywce, kierował im podobny osobnik polujący na acziki, bo przecież tylko prawdziwi wymiatacze idą na wojnę z Locustami, Floodem, Hellghastami albo inna zarazą z kosmosu. Wynika to zapewne z faktu, że niektórzy chcieliby, aby gry nadal były rozrywką elitarną, zamkniętym środowiskiem, do którego nie wpuszcza się elementu niepożądanego. Przykro mi- gość, z którym właśnie się ścigasz w Burnoucie to prawdopodobnie biały kołnierzyk średniego szczebla, który ostatni raz miał pada w ręku grając w Mario na NESie dwadzieścia lat temu. Ten, któremu posłałeś granat pod Warthoga to stateczny ojciec trzech dorastających chłopców, który chciał sprawdzić, w co bawią się jego pociechy. A w remiksie Street Fightera własnie oberwałeś Shoryukenem po ryju od panny, która usiadła do konsoli swojego chłopaka, gdy ten brał prysznic. No jasne- im nie zależy. Oni, w przeciwieństwie do twoich kumpli, mają w dupie to, że dojechałeś do 75 Zone&#8217;a w Wipeoucie. Ci paskudni konsumenci, których trudno nawet nazwać graczami, bo nie potrafią nawet rozwinąć skrótu FPS a nazwisko Carmack kojarzy im się z Drive Thru w McDonaldzie.</p>
<p>Ludzie grają w to, co im się podoba, a nie w to, co ma przyklejoną etykietę &#8222;for casuals&#8221;. Operowanie stereotypem i tworzenie dwóch oddzielnych enklaw tylko komplikuje wybór odpowiedniego tytułu podczas zakupów i rodzi konflikty, utrudniające podstawową czynność wykonywaną podczas grania- czerpanie przyjemności. Pasjonaci przez to ciągłe pieprzenie o casual gamingu mają alergię na to określenie i choćby drobna wzmianka o uproszczeniach w rozgrywce wywołuje atak nerwicy oraz potok piany na ustach, &#8222;bo kiedyś to było skomplikowanie a teraz to wszystko robią dla tych lebieg co pady do góry nogami trzymają&#8221;. Dość wspomnieć wypływające co pół roku &#8222;afery&#8221; z Diablo III. Pierwsza prezentacja gameplayu i oto odzywają się głosy oraz rozpisywane sa petycje, bo DIII jest&#8230; za ładne. Za kolorowe. Dorzućmy do tego wieści o automatycznym przydzielaniu punktów do umiejętności i w sieci całej aż grzmi, gdyż oto okrojono soft dla masakratorów i skill masterów, by uczynić go bardziej przystępnym dla świeżynek i żółtodziobów.</p>
<p>Malkontenci zapomnieli tylko o jednym- w Diablo I i II grał każdy. Tak, pewnie nawet ta stara dziwaczka mieszkająca na końcu ulicy i pan Wiesiek noszący aktualnie cegłówki na budowie gdzieś pod Manchesterem. W swoim byłym miejscu pracy przekonałem się o tym osobiście, gdy podczas wszechogarniającej nudy odpalało się na pracowniczych kompach pierwszego Diaboła po LANie. Przekrój klienteli witającej w tamtych progach był naprawdę ogromny, ale wszyscy- i śmierdzacy zboczeniec czający się za półką, i dziewczątko, które lało w pieluchy, gdy ja łamałem dżoja przy drugim Mortalu na Amidze oraz pan pod krawatem z neseserkiem w dłoni, odwracali głowę, gdy słyszeli charakterystyczny dźwięk wypadającego złota,  pierwsze akordy mandolinki przygrywającej w Tristram i cainowskie &#8222;Stay a while and listen&#8221;.To, że mało która z tych osób dotarła do Lazarusa, a pewnie żadna z nich nie grała po sieci, nie ma znaczenia- dla nich była to po prostu produkcja &#8222;odpal i zapomnij&#8221;- nie wymagała niczego poza umiejętnością klikania lewym przyciskiem myszy. Jak Pasjans i Saper.</p>
<p>Oczywiście, jako człek, który niejednego gryzonia rzucił o ścianę i kilka padów wysłał lotem koszącym w kierunku podłogi, przyzwyczajony do wyzwań, mogę marudzić na nieśmiertelnego Księcia, na zerowy poziom trudności w Assasin&#8217;s Creed, na to, że większość gier przechodzę tak szybko, że nie zdążę nawet wypalić papierosa, bo Normal to w obecnych czasach Easy. Mam do posmęcenia pełne prawo jako klient. Do tego mym przekleństwem, łączącym się ze zmniejszeniem wymagań stawianych przed odbiorcą, jest zatwardziałe przedkładanie Singla nad Multi po sieci (na jednej kanapie to co innego), a co za tym idzie- rzadka możliwość sprawdzenia się z żywym, lepszym od najdoskonalszego AI przeciwnikiem. Szczerze mówiąc sam, według niektórych, mógłbym być określony tą straszliwą obelgą- &#8222;każual&#8221;, bo w wieloosobówkach (za wyjątkiem mordonapierdalanek), w  porównaniu z tymi, którzy szlifują skilla całe dnie, jestem straszną lamą, choć przecież gram bezustannie od 18 lat.</p>
<p>Właśnie- &#8222;casual&#8221; stało się w ustach wyjadaczy określeniem o wydźwięku tak pejoratywnym, że wolałbym być wyzwany przez jakiegoś piętnastolatka z headsetem od &#8222;pedałów&#8221; i &#8222;Rysiów z Klanu&#8221; niż trafić do jednego wora z każualami. A przecież bez nich rynek nie przynosiłby dziś większych zysków niż megaprodukcje z kalifornijskich wzgórz, developerzy nie mieliby stu baniek na produkcję kolejnej odsłony GTA, Blizzard zaś zrobiłby może jeden sequel do Black Thorne&#8217;a i spakował manatki. A najciekawsze jest to, że sam zielony w temacie gier nigdy nie powie o sobie per &#8222;casual gamer&#8221;. Ba, pewnie nawet nie wie, że nim jest. On po prostu gra, dla chwili zapomnienia i odrobiny przyjemności. To hardkorowe otoczenie nie może dopuścić do siebie myśli, że oto ukochane hobby staje się również jednym z zajęć w czasie wolnym dla matek, żon i kochanek. Gdy wszyscy układali wspomnianego Pasjansa, nie stanowiło to problemu- przecież to tak naprawdę nie jest gra, nie trzeba zarwać przy nim dwóch wieczorów na pokonanie ostatniego levelu. To samo tyczy się sezonowych hiciorów typu niezapomniany DSJ- jak kraj długi i szeroki grał każdy, od ziomka ze szkolnego korytarza, kręcącego z zamkniętymi oczami combosy Heihachim, poprzez jego ojca, kończąc na smutnej pani za biurkiem w lokalnym urzędzie. Ale to też przecież nie była tak naprawdę gra w postrzeganiu Hardkorowca- grafika do bani, żadnej wyższej filozofii czy skomplikowanej obsługi. Simsy to jeszcze inna para kaloszy, bo żaden szanujący się gamer nie przyzna, że tknął choćby kijem przez szmatę domek dla lalek przeniesiony na ekran komputera. Ale gdy okazuje się, że ten nieszczęsny prosty i niewymagający target powyższych produkcji przestał trzymać się na uboczu i zaczął kształtować rynek, środowisko się ocknęło i poczęło ciszej bądź głośniej protestować. Natomiast to, że zyski z zaistniałej sytuacji zgarną obie strony tego idiotycznego konfliktu, wydaje się umykać biednym, zagrożonym elektronicznym elitystom.</p>
<p>Ci zatwardziali hardkorowcy mają zresztą jeszcze jedną przypadłość- schizofrenię. Zjebanie EA za nową Fifę i Maddena to najłatwiejszy sposób zebrania poklasku. Ale oto wychodzi zacny (choć niepozbawiony irytujących wad) Mirror&#8217;s Edge i nagle ci wszyscy spragnieni nowości i trąbiący o braku oryginalności na forach mistrzowie dziwnym trafem wraz z każualowymi lamusami idą po kolejną odsłonę ganiania za skórzanym workiem w łaty. Bo ME nie jest dla wszystkich. Podobnie jak genialne Valkyria Chronicles (tak na marginesie- moja gra roku 2008). Oba nadmienione tytuły są klasą samą w sobie, pod względem art designu i samego pomysłu na gameplay brak im konkurencji, ale mają jeden zasadniczy problem- masowy odbiorca po nie nie sięgnie. Jednakże &#8222;masowy&#8221; nie jest równoznaczne z &#8222;casual&#8221;. Do masówki należy zarówno Jasio potrafiący zasadzić head shota w czwartym Call of Duty grając stopami, jak i pani Ela lubiąca podczas przerwy w pracy poukładać zapałki w Profesorze Laytonie. Elżbieta odpuści sobie skakanie po dachach, bo jest to dla niej zbyt duży manualny wysiłek, nie ma czasu na obcykanie sterowania, bo musi jeszcze machnąć parafkę na dziesięciu formularzach i tu wszelkie dalsze tłumaczenie jest zbędne. Ale czemu nasz drogi mastah Jaś, co to umiał obsłużyć pada, nim jeszcze nauczył się chodzić, wolał sequel sequela miast nowatorskiego i ślicznego podejścia do tematu platformówek?</p>
<p>Prosta odpowiedź- marketing oraz mentalność Mamonia. Wspominałem o tym, że pomarudzić mam prawo i to też robię. Ale ja kupiłem Mirrora oraz Valkyrię, nie ograniczając się jedynie do killerów z reklamami w telewizji.  Jaś, choć z niego niezły kozak i wizjoner, co to do Activision podsyłał pomysły na gry, woli stare  w nowym opakowaniu, niż całkowitą niewiadomą i zamiast nowatorstwa wybrał sequel, bo tak naprawdę jest spragniony czegoś, do czego może zasiąść od razu, bez tutoriali i czytania instrukcji. Podobny los spotkał Beyond Good &amp; Evil i znakomitych Psychonautsów. To sami hardkorowcy zniechęcają developerów do eksperymentów. Sami hardkorowcy wolą rozrywkę znaną, prostą i niewymagającą , wszelkie udziwnienia zbywając w najlepszym wypadku wzruszeniem ramion. Bo przywoływany wielokrotnie w tekście masowy odbiorca tego właśnie chce i chciał zawsze, jeszcze przed wykwitem mody na casual gaming. Gracza masowego kłuje w oczy jedynie to, że już nie jest najpopularniejszym dzieciakiem na osiedlu, bo jako jedyny ma konsolę. Już nie może szczycić się swoją fajnością. Cholera, nawet nie może pouprawiać czasem martyrologii i ponarzekać, że jest zaszczuty przez ciemnogród, bo w telewizji coraz mniej afer związanych z cyckami w grach, a popularny aktor serialowy, do którego wzdycha połowa Polek, mówi w wywiadzie dla brukowca, że po ciężkim dniu na planie, gdzie przez kilka godzin ćwiczył swój uśmiech numer 35, lubi sobie odpalić na dziesięć minut Xboxa i postrzelać do paskudników z Lancera. Masowy gracz musi wytłumaczyć się przed samym sobą, a że w zasięgu nie ma ni żydów, ni masonów, zawsze pod ręką znajdzie się jakiś nieszczęsny każual.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><em>Tekst powstał w akompaniamencie Air, Massive Attack i Orbital.  Sponsorami były jak zwykle koncerny Lucky Strike i Red Bull</em>.</p>
<p><em></em><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Casual_gamer#cite_note-7"></a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ninjagaming.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ninjagaming.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ninjagaming.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ninjagaming.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ninjagaming.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ninjagaming.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ninjagaming.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ninjagaming.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ninjagaming.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ninjagaming.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ninjagaming.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ninjagaming.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ninjagaming.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ninjagaming.wordpress.com/26/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ninjagaming.wordpress.com&amp;blog=6432410&amp;post=26&amp;subd=ninjagaming&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ninjagaming.wordpress.com/2009/02/03/apartheid-dla-graczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/14c8ad54153c02a2b4cf1bf45bfd8037?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">dr.ninja</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://img84.imageshack.us/img84/8537/mothersdaygiftbo7.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Kolejny blog? Może byś dał coś w poprzednim, leniwa mendo?</title>
		<link>http://ninjagaming.wordpress.com/2009/02/03/kolejny-blog-moze-bys-dal-cos-w-poprzednim-leniwa-mendo/</link>
		<comments>http://ninjagaming.wordpress.com/2009/02/03/kolejny-blog-moze-bys-dal-cos-w-poprzednim-leniwa-mendo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 14:42:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dr.ninja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ninja is pleased]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ninjagaming.wordpress.com/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Pieprzyć posty powitalne, zapoznawcze wieczorki i integrację przy ognisku. Przejdźmy od razu do rzeczy. Blog główny (z którego pewnie część trafiła na ten spin-off) ma zbyt wiele kategorii tematycznych (czytaj- jest o wszystkim i o niczym), aby jeszcze wcisnąć tam wykłady dotyczące tego, co każdy Ninja lubi najbardziej- bzdurnych rozrywek przed TV bądź monitorem, niszczących [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ninjagaming.wordpress.com&amp;blog=6432410&amp;post=15&amp;subd=ninjagaming&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pieprzyć posty powitalne, zapoznawcze wieczorki i integrację przy ognisku. Przejdźmy od razu do rzeczy. Blog główny (z którego pewnie część trafiła na ten spin-off) ma zbyt wiele kategorii tematycznych (czytaj- jest o wszystkim i o niczym), aby jeszcze wcisnąć tam wykłady dotyczące tego, co każdy Ninja lubi najbardziej- bzdurnych rozrywek przed TV bądź monitorem, niszczących umysły, wykrzywiających seksualność i powodujących epilepsję. Jestem nałogowcem odkąd po raz pierwszy w wieku lat czterech zasiadłem do Atari i NESa, zaś to nieszczęsne uzależnienie skutecznie potrafi odciągnąć mnie od rzeczy wazniejszych, w tym od tworzenia nowych wpisów na <a href="http://drninja.wordpress.com/">wiadomy blog</a>. Stwierdziłem więc, że skoro i tak większość swego czasu poświęcam nakurwianiu w klawisze, a od żywiołowego merdania analogami wybiłem sobie kciuk, czemu by nie trzasnąć czegoś na boku?</p>
<p>W dzisiejszych czasach zmontowanie prostackiego bloga i machnięcie paru obrazków w fotoszopie to kwestia niecałego kwadransa. Sklejenie do kupy tekstu, który z grubsza napisany jest w języku Mickiewicza, tez nie przekracza mozliwości najdurniejszego szympansa w okolicy- co najwyżej gimnazjalista miałby problemy. Uprzedzam jednak- choć tworzenie tekstów to sprawa krótka i prosta, praca, podróże po kraju i rzecz jasna zaliczanie head shotów  to zajęcia na tyle absorbujące, że częstotliwość wpisów uzalezniona będzie od autorskiego chciejstwa i widzimisię, podobnie jak na blogu macierzystym. Zatem nie marudzić, hate maile przesyłać jak zwykle na <em><a href="mailto:dr.ninja@o2.p">dr.ninja@o2.pl</a></em>.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/ninjagaming.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/ninjagaming.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/ninjagaming.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/ninjagaming.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/ninjagaming.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/ninjagaming.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/ninjagaming.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/ninjagaming.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/ninjagaming.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/ninjagaming.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/ninjagaming.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/ninjagaming.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/ninjagaming.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/ninjagaming.wordpress.com/15/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=ninjagaming.wordpress.com&amp;blog=6432410&amp;post=15&amp;subd=ninjagaming&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ninjagaming.wordpress.com/2009/02/03/kolejny-blog-moze-bys-dal-cos-w-poprzednim-leniwa-mendo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/14c8ad54153c02a2b4cf1bf45bfd8037?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">dr.ninja</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
